Menu: Menu główne -> MŁYNARSTWO

 

 

Młynarstwo to jeden z jeden z najciekawszych, ale również mało wykorzystanych turystycznie atutów regionu. Na terenie Pogórza używano często do mielenia zboża młynów wietrznych. Do niedawna w krajobrazie Pogórza występowała stosunkowo duża liczba różnego typu wiatraków chłopskich, wśród nich były koźlaki, paltraki i turbinowe, aktualnie większość z nich uległa lub ulega zniszczeniu lub rozbiórce, tylko niektóre znajdują miejsca w muzeach i parkach etnograficznych. rzadko pokazuje się jednak ich funkcjonowanie w formie prezentacji mielenia zboża, stanowią jedynie eksponaty.  W samej wsi Ropa jeszcze w latach 70 – tych XX wieku funkcjonowało ponad 30 wiatraków turbinowych, aktualnie pozostało ich 6, w tym jeden stanowiący własność Stowarzyszenia Pogranicza. Warsztaty młynarskie prowadził pan Jerzy Rówiński. 

W ramach warsztatu prześledzona została droga ziarna od zbioru do wypieku chleba. W formie demonstracji pokazane zostały: młocka cepami, czyszczenie ziarna, mielenie zboża w wiatraku, następnie przesiew zboża i oddzielenie mąki od otrąb. Narzędzia i sprzęty do demonstracji oraz snopy zboża udostępnił młynarz. Do mielenia zboża został wykorzystany powstały w trakcie warsztatów ciesielskich turbinowy młyn wiatrowy.  Mąka powstała w trakcie warsztatów młynarskich  została przesiana, oddzielona od otrąb i posłużyła do realizacji warsztatów wypiekania chleba orkiszowego.

  

 Uczestnicy warsztatów młynarskich


 

Wywiad z panem Michałem Siutą, najstarszym młynarzem ze wsi Ropa


- Pan zajmuje się młynarstwem?

Byłem przede wszystkim rolnikiem, wozakiem.

- Ale Pana hobby, zainteresowanie to wiatraki, młyny, od kogo Pan nauczył się młynarzyć? Czy od ojca?

Nie to ja sam z siebie. Ojciec nie. Jeździłem poza Wisłę, to te wiatraki wszystkie, koźlaki widziałem, kupiłem koło wiatrowe, wiatrak to ja miałem swój własny, mełłem.

- Oprócz tego ma pan młyn wodny.

 W tej chwili nie chodzi.

- Mełł pan zboże sobie, ludziom, młyn wodny służył do mielenia mąki?

Jeden raz, potem to przerobiłem na elektrownię wodną.

- Co znajduje się w młynie?

Walce, odsiewacze, czyszczarka i cylinder do czyszczenia zboża. Wychodzi mąka pięćdziesiątka, siedemdziesiątka, jak kto chce.

- Z tej mąki można upiec chleb?

To jest mąka pięćdziesiątka, czyli biała mąka wychodzi.

- Jakie zboże mełło się?

Pszenica, żyto. Ludzie, każdy swoje przywozili. Byli czasy, gdy mełli, teraz spada to wszystko.

- To było dodatkowe czy podstawowe zajęcie?

A to takie było przy gospodarstwie. Z tego nie było dochodu, takie hobby, jako rolnik uprawiałem zboża, hodowałem maciory, później krowy. Za komuny był interes, teraz wszystko to padło.

- Skąd te wszystkie urządzenia?

To wszystko sprowadzałem zezłomowane, kupiłem za Krakowem, z lubelskiego.

To są wszystko starocie. Niektóre jeszcze z XIX wieku.

- Które są z XIX wieku?

Odsiewacze są z XIX wieku, dzisiejsze są już inne. Walce też są wyzłomowane z Gorlic i z młyna zza Wisły.

- W jakich latach było największe zainteresowanie?

Mełłem głównie sobie, innym, grzecznościowo się mełło.

- Z wiatrakami jak pan eksperymentował?

Robiłem parę wiatraków, tako moda była. Na Księżem było 4 kombajny, mógłby być 1, ciągników jest 13, każdy chce mieć swoje, samodzielnie gospodarzyć. Tak samo było z wiatrakami. Wiatraki robiłem, mełło się w latach 50 – 60 tych, bez prądu na wiater, miałem przy wiatraku odsiewacz, czyli taką mąkę przez kamień szło, potem na rafkę, taka była mąka siedemdziesiątką.

-  Można było z tej mąki coś zrobić?

Wszystko! i chleb i makaron i pierogi i naleśniki, dawniej mełli i piekli chleb gruboziarnisty, dzisiaj są chleby z wypiekaczami, myśmy piekli z otrąb, razowy, pszenny, trochę żyta dawali. Orkisz wiosenny w wiatraku mełłem, ale wiośniany.

- Ile wiatraków zrobił Pan?

Trzy do mielenia, czwarty był do grzania, na wiatr grzanie - to nie z tej ziemi, wiatraki dobre są do grzania domów, jak jest wiater, robią jak nie ma, to wyłączają się.

Pierwej żarnówką mełłem, ojciec jeszcze żył, zrobiłem na kierat, koń ciągnął kierat, to było błoto, mnie to nerwowało, w 1956 roku zrobiłem wiatrak.

- Pan robił z Jaroszem?

Sam. Młyn wodny zrobiłem 10 lat temu. Kapliczkę przy drodze też sam zrobiłem.

 - W Ropie był dwór, Pan może pamięta, jak w dworze mełli?

Oni mieli żarna na kierat, młockę robili parową, mogli mieć pas jakie 30 do 50 metrów, no, a za okupacji to i u nas w kieracie robili. Maszyna była ze sitem, zębatka 2 pary jak zaprzęgli,  mogły być krowy, mogły być wołowe, przy dworze było jak było. Dziadek kupił pole dworskie, to były brzeżki, jak nastała komunistyczna Polska, dwór miał 49 ha. Lepiej im było kosą siec, kosiarzy było 10, baby odbierały, 5 hektarów na dzień zesiekli, ja do szkoły wtedy chodziłem.

 - Często taki jak Pana młyn był przy gospodarstwach?

Często było, często.

- Przychodzą nowe czasy, chleb jest w sklepie, ma pan następcę młynarza?

Wnuk, może i umieli.

- Czy będzie potrzebny młyn przy gospodarstwie?

W tej chwili tak to widzę, że nie będzie. Jest w tej chwili w okolicy jeden mój taki młyn, nie ma nigdzie więcej. Takich przydomowych młynów nie będzie.

- Idzie z tego młynarstwa zrobić turystyczną atrakcję?

Zależy od ciebie, od GOK- u, nie ode mnie.

- Jakby ktoś przyszedł chciał się nauczyć młynarstwa, przyjął by Pan na naukę?

Czego by nie, ale się boję bardzo, żeby ktoś chciał.

- Czy dzieci ze szkoły interesują się, była u Pana wycieczka, żeby popatrzeć jak się robi mąkę?

Byli tu raz, ale toś ty ich wysłał, takie harcerze.

- Może trzeba by zrobić jedno miejsce, w którym prezentowałoby się ginące zawody i kowalstwo i młynarstwo i pieczenie chleba, trzeba by zagrodę postawić?

Ale, to drogo kupić zagrodę, jak skurczybyk.